NOWY ROZDZIAŁ pojawi się w sobotę 13.04.2013

wtorek, 27 listopada 2012

Rozdział 2


- Zaczynajmy. - Powiedziała Caroline zakładając nogę na nogę i opierając na kolanie splecione ze sobą dłonie. Przewróciłam oczami. Podniosłam się i usiadłam po turecku na łóżku. Odgarnęłam włosy z twarzy za ucho. Spojrzałam na kobietę wyczekująco.
-Zacznij od początku. - powiedziała. W głowie właśnie pokazał mi się obraz z wczorajszego wieczoru. Odwróciłam głowę i wpatrywałam się w drzewo za oknem, na którym właśnie usiadł jakiś wróbel.
- Piątek. Jak zawsze wyszłam ze Stellą. Spotkałyśmy Troy'a i Ryan'a.
- Mhmm.. mogłabyś mi podać ich nazwiska? - Zapytała wyjmując z torebki notes. Dziwne, wcześniej nie zauważyłam, że miała torebkę. Nie byłam zachwycona z faktu, że mi przerywa, ale grzecznie jej odpowiedziałam.
- Stella Cheney, Troy Bradley i Ryan Lewis.- Caroline zapisała nazwiska i dała mi ruchem głowy znak, że mogę kontynuować. - Postanowiliśmy iść do klubu. Tak dla jaj. - Słowa, które wypowiadałam były pozbawione emocji. - Zakręciło mi się w głowie, więc wyszłam na zewnątrz. Sama. - Zrobiłam przerwę żeby nabrać powietrza. - Coś się poruszyło w krzakach, być może to był tylko wiatr... nie wiem. Ale zaufałam intuicji. - Spojrzałam kobiecie w oczy. -Zaczęłam iść w stronę tego pieprzonego parku. - Kobieta wzdrygnęła się na przekleństwo. Odchrząknęłam i przewróciłam oczami. -Przepraszam.
- Nic się nie stało. - Znowu skinęła głową dając mi znak żebym kontynuowała.
- Szłam spokojnie. Nie wiem dlaczego. Po prostu poczułam, że potrzebuję się przejść. I wtedy...- Znowu przestałam mówić aby nabrać powietrze.- Tak nagle. Jakby wyrósł spod ziemi. On.- Kobieta wpatrywała się we mnie jakbym opowiadała jej jakąś bajkę na dobranoc. Wkurzyłam się ale zignorowałam ją odwracając od niej wzrok.
- Kto? - Zapytała tylko.
- Jakbym wiedziała to bym Ci powiedziała.- powiedziałam sarkastycznie. Caroline znowu się zmieszała.
- Potrafisz go opisać?- Nie rezygnowała.
- Tak. Był wyższy ode mnie. O jakąś głowę i pół. Ubrany na czarno. Cały...
- A zapamiętałaś może jakiś charakterystyczny szczegół, który wyróżniał się najbardziej.- Zapytała znowu mi przerywając.
- Tak.. oczy..- Jak tylko zacisnęłam swoje zielone oczy zobaczyłam je. Duże czarne oczy. Tęczówki były tak ciemne, że prawie zlewały się z źrenicami. Były piękne, wręcz magiczne. Ale jeszcze bardziej przerażające. Otworzyłam szybko swoje oczy i wtedy obraz znikł.- Ciemne, bardzo.
- Dobrze. - Powiedziała zapisując to w notesie.- Jak zareagowałaś?
- Normalnie. Wystraszyłam się jak chol... strasznie.- Zdążyłam się poprawić w ostatniej chwili pamiętając jak wcześniej kobieta zareagowała na mocne słowo. Wydawało mi się, że przesadza, ale nie zagłębiałam się w ten temat.- Zapytałam go kim jest i czego chce. Wyglądał jak zwykły nastolatek. Inny i dziwny ale nastolatek.
- Mhmm.. co Ci odpowiedział?
- Nic. Uśmiechnął się. Nie tak normalnie, życzliwie czy coś. Uśmiechnął się jakby był zadowolony z faktu, że mnie spotkał ale wcale nie miał wobec mnie dobrych zamiarów. Uśmiechał się jakby właśnie się zemścił na kimś kogo strasznie nie lubi.
- I co zrobiłaś?
- Uznałam go za świra! Odwróciłam się i poszłam dalej. On chwycił mnie za ramię i cofnął. Wystraszyłam się. Koleś miał nie po kolei w głowie! Spanikowałam. Bolał mnie jego uścisk więc włożyłam mu palce w oczy. Podziałało, puścił mnie. Nie zastanawiałam się długo i zaczęłam biec. On krzyknął za mną, że i tak nie mam szans. Biegłam coraz szybciej a ten głupi park wydawałby się nie kończyć. Nogi mnie bolały więc się zatrzymałam.- zgrabnie ominęłam fakt, że się potknęłam. Pomimo wszystko nie chciałam wychodzić na ofermę.- Rozejrzałam się dookoła i nikogo nie było. Przysięgam! Żywego ducha nie zauważyłam a on był za daleko, żeby móc mnie dogonić.- Caroline cały czas kiwała głową i od czasu do czasu zapisywała coś w notesie.- I wtedy z drzewa na mnie skoczył. Z początku myślałam, że to nie on. W ogóle nie przypominał człowieka. Na początku myślałam, że to jakieś zwierzę. Ale zobaczyłam jego oczy. Straszne. Znajdowały się milimetry od moich i patrzyły na mnie. Poznałam je. To były te same oczy co tego świra wcześniej. On jest jakiś porąbany! - Tym razem nie przejęłam się tym, że użyłam wulgaryzmu.
 - To mógł być szok. Byłaś wyczerpana biegiem i pod wpływem alkoholu. Być może Ci się przewidziało.
- Wiem co widziałam!- wybuchłam.- A poza tym skąd wiesz, że byłam pod wpływem alkoholu?- Teraz to mnie zdenerwowała już na dobre.
- Tak wykazały badania krwi jakie ci zrobiono zaraz po przywiezieniu Cię do szpitala.
- Wypiłam tylko jedno piwo!- Kłóciłam się z nią.
- Dobrze. - zrezygnowała.- ale nie masz pewności czy to był ten sam chłopak.- upierała się.
- Właśnie, że mam! A Ty co się tak uwzięłaś, żeby go bronić?
- Staram się połączyć ze sobą fakty.
- A tym nie zajmuje się czasem policja? Z tego co wiem pani psycholog miała tylko wysłuchać moich zeznać bo jestem nieletnia.- Wydawało mi się dziwne, że ona tak się do tego miesza. Nie podobało mi się to. Kim ona w ogóle jest!?
- Dobrze. -Wydawało mi się, że nie zna innego słowa potwierdzającego. - Na dzisiaj koniec.
- No na reszcie.- Mruknęłam do siebie pod nosem. Caroline Reynolds wstała zabierając torebkę i wyszła. Na jej miejsce przyszedł lekarz wraz z moją matką.
- Kiedy mnie wypuścicie?- Zapytała od razu. Miałam już dość siedzenia tutaj bezczynnie. Chciałam się zobaczyć z Matt'em. Od kłótni w szkole nie widziałam się z nim. Musiałam mu to wszystko wytłumaczyć. To całe zamieszanie na urodzinach Stelli w zeszłym tygodniu. Głupi wyszło. Widział mnie jak całowałam się z Troy'em. Wkurzył się i to nieźle. Rzucił się na niego i chłopcy trochę się poszarpali. Ale mówiłam mu, że dla mnie to nic nie znaczyło i że to był tylko głupi zakład. Zależy mi na nim i nie mam zamiaru, żeby głupia wpadka z Troy'em zepsuła to wszystko co między nami jest! Musiałam z nim porozmawiać i to jak najszybciej.
- Jeszcze dzisiaj będziesz mogła opuścić szpital. - Jeszcze nic mnie tak bardzo nie cieszyło jak ta wiadomość. Zaczęłam planować co zrobię po przyjściu do domu. I jak się ubiorę na spotkanie z Mattem. Miałam już zamiar wysłać do niego sms'a żeby czekał na mnie tam gdzie zawsze, czyli w parku przy Leicester Road. - Ale będziesz musiała odpoczywać dużo w domu.- No i całe moje wyobrażenia nagle runęły. Chociaż i tak będę robiła co będę chciała i wychodziła kiedy będę chciała. Matka ma mnie gdzieś. Przynajmniej są tego jakieś plusy.
- Dzwoniła Stella i pytała jak się czujesz.- Odezwała się Dianna - tak miała na imię moja matka.
Zdziwiłam się, dlaczego Stella miałaby dzwonić do niej a nie do mnie? Spojrzałam na małą dość zniszczoną szafkę stojącą obok mojego łóżka, która również była biała jak każdy inny mebel w tym pokoju. Stał na niej wazon ze sztucznymi ohydnymi kwiatami a obok niego leżał batonik.
- Gdzie jest mój telefon?- Zapytała ostro.
- Zabrałam go.- odpowiedziała mi jak gdyby nigdy nic.
- Bo? - Zapytałam. Jakim prawem ona ruszała mój telefon? Ja nie zabieram jej rzeczy.
- Bo masz na niego szlaban.- wyjaśniła mi mniej przyjaznym tonem jednak nadal starała się na mnie nie krzyczeć z powodu obecnego tu lekarza. Spojrzałam na mężczyznę kątem oka. Zaśmiałam się sarkastycznie.
- Niby dlaczego?- Splotłam ręce na klatce piersiowej i uniosłam lewą brew. Nie miałam zamiaru się poddawać. Wręcz przeciwnie, miałam zamiar odzyskać telefon jeszcze dziś.
- Ponieważ masz dopiero 16 lat!- Powiedziała ostrym tonem. Lekarz spojrzał na nią.- Nie będę z Tobą dyskutowała.- ucięła krótko.
- No i co z tego? Dzieci w wieku 8 lat mają telefony a ja nie mogę? Już całkiem Ci się przewróciło w głowie?- Wiedziałam, że ją tym wkurzę, oraz, że trochę przesadziłam, ale taki właśnie był mój cel.
- Nie. Piłaś alkohol i takie są tego skutki! - Wskazała niedbale dłonią na mnie.- Leżysz w szpitalu.
- Jakby to Cię coś obchodziło!- Wykrzyknęłam. Matka nie odpowiedziała mi.
- Uszykuj się. Czekam na Ciebie w recepcji.- powiedziała tylko i wyszła odwracając się na pięcie.
Wzięłam torbę z ciuchami i pomaszerowałam do łazienki by się przebrać. Weszłam do małej kabiny i zakluczyłam się. Muszę przyznać, że toalety w szpitalu nie są szczególnie zadbane. Zdjęłam z siebie piżamę i założyłam czarne rurki oraz szarą luźną bluzkę ze spranym czerwonym napisem, którego nie dało się odczytać. Jedyne o czym teraz marzyła to o długiej gorącej kąpieli. Spojrzałam na bluzkę, którą miałam na sobie nie mogąc sobie przypomnieć co było na niej napisane. Na nogi założyłam tenisówki za kostkę i zawiązałam je. Niesforne włosy związałam w byle jaki koczek. Wyszłam z łazienki i pokierowałam się w stronę recepcji gdzie stała moja matka sztywna jak zawsze. Podpisywała jakieś papiery. Oddała kobiecie za ladą długopis i nie zwracając na mnie uwagi odwróciła się i skierowała w stronę głównych drzwi. Westchnęłam i poszłam za nią. Gdy wyszłyśmy na szpitalny parking matka wyjęła z torebki klucze i otworzyła czarnego opla wsiadając do niego. Obeszłam samochód i usiadłam na miejscu pasażera z przodu. 



Czytasz = skomentuj .
Dziękuję za każdą opinię zostawioną w komentarzu ;)
*Jeśli Ci się spodobało i chcesz być informowana o nowych rozdziałach-zostaw w komentarzu swój adres twittera, numer gg, lub inny sposób w jaki mogłabym Cię informować :)
(mój e-mail wwerronnikka@gmail.com )
7 KOMENTARZY = NASTĘPNY ROZDZIAŁ 

16 komentarzy:

  1. Ojaa!! Twój styl pisania jest naprawdę dobry :)
    rozdział zajebisty i czekam na kolejny!! Kiedy się dowiem co to był za koleś? Xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi sie pisz dalej+ zapraszam, licze na komentarz http://onedirectionimaginydlafanek.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi sie pisz dalej+ zapraszam, licze na komentarz http://onedirectionimaginydlafanek.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  4. Noo. Poboba mi się . Wszelkie informacje dawaj mi na tt . @KasiczkaSzpic

    OdpowiedzUsuń
  5. Noo . Podoba mi się . Wszelkie informacje wysyłaj mi na tt . @KasiczkaSzpic

    OdpowiedzUsuń
  6. zgadza się. bardzo ładnie piszesz, na prawdę ( : podoba mi się, i tak na prawde pierwsze opowiadanie, które tak od początku mnie wciągnęło. Intrygujące, kim było to coś co ja zaatakowało. czekam na nastepny :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Cię zainteresowałam i że Ci się podoba! ;)

      Usuń
  7. Haha, wciągnęłaś mnie :P Rozdział znacznie lepszy niż poprzedni, doszukałam się paru błędów stylistycznych, ale wierzę, że wyrobisz się, tak przynajmniej było ze mną.
    Świetnie zaczęłaś, fabuła wciąga i sprawia, że chce się czytać dalej <3 Będę wpadać regularnie, bo naprawdę warto. Sama wiem, jak ciężko jest rozkręcić opowiadanie na blogu ^^.

    OdpowiedzUsuń
  8. Super *.* A kim był ten koleś? :D I tak wiem, że mi nie odpowiesz, ale zawsze można spróbować ;P Czekam na następny! : 3
    @underwold_69

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W najbliższych rozdziałach raczej się nie dowiecie kim on był ale już niedługo ;)

      Usuń
  9. Weronika mój Geniuszu. <333 TT mojego masz. <3

    OdpowiedzUsuń
  10. WERONIKO mój GENIUSZU. TT masz mojego. Wiesz co robić. <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Naprawde fantastyczne :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :**