-
Zaczynajmy. - Powiedziała Caroline zakładając nogę na nogę i opierając na
kolanie splecione ze sobą dłonie. Przewróciłam oczami. Podniosłam się i
usiadłam po turecku na łóżku. Odgarnęłam włosy z twarzy za ucho. Spojrzałam na
kobietę wyczekująco.
-Zacznij od
początku. - powiedziała. W głowie właśnie pokazał mi się obraz z wczorajszego
wieczoru. Odwróciłam głowę i wpatrywałam się w drzewo za oknem, na którym
właśnie usiadł jakiś wróbel.
- Piątek.
Jak zawsze wyszłam ze Stellą. Spotkałyśmy Troy'a i Ryan'a.
- Mhmm..
mogłabyś mi podać ich nazwiska? - Zapytała wyjmując z torebki notes. Dziwne,
wcześniej nie zauważyłam, że miała torebkę. Nie byłam zachwycona z faktu, że mi
przerywa, ale grzecznie jej odpowiedziałam.
- Stella Cheney, Troy Bradley i Ryan Lewis.- Caroline zapisała nazwiska i dała mi
ruchem głowy znak, że mogę kontynuować. - Postanowiliśmy iść do klubu. Tak dla
jaj. - Słowa, które wypowiadałam były pozbawione emocji. - Zakręciło mi się w
głowie, więc wyszłam na zewnątrz. Sama. - Zrobiłam przerwę żeby nabrać
powietrza. - Coś się poruszyło w krzakach, być może to był tylko wiatr... nie
wiem. Ale zaufałam intuicji. - Spojrzałam kobiecie w oczy. -Zaczęłam iść w
stronę tego pieprzonego parku. - Kobieta wzdrygnęła się na przekleństwo.
Odchrząknęłam i przewróciłam oczami. -Przepraszam.
- Nic się
nie stało. - Znowu skinęła głową dając mi znak żebym kontynuowała.
- Szłam
spokojnie. Nie wiem dlaczego. Po prostu poczułam, że potrzebuję się przejść. I
wtedy...- Znowu przestałam mówić aby nabrać powietrze.- Tak nagle. Jakby wyrósł
spod ziemi. On.- Kobieta wpatrywała się we mnie jakbym opowiadała jej jakąś
bajkę na dobranoc. Wkurzyłam się ale zignorowałam ją odwracając od niej wzrok.
- Kto? -
Zapytała tylko.
- Jakbym
wiedziała to bym Ci powiedziała.- powiedziałam sarkastycznie. Caroline znowu
się zmieszała.
- Potrafisz
go opisać?- Nie rezygnowała.
- Tak. Był
wyższy ode mnie. O jakąś głowę i pół. Ubrany na czarno. Cały...
- A
zapamiętałaś może jakiś charakterystyczny szczegół, który wyróżniał się
najbardziej.- Zapytała znowu mi przerywając.
- Tak..
oczy..- Jak tylko zacisnęłam swoje zielone oczy zobaczyłam je. Duże czarne
oczy. Tęczówki były tak ciemne, że prawie zlewały się z źrenicami. Były piękne,
wręcz magiczne. Ale jeszcze bardziej przerażające. Otworzyłam szybko swoje oczy
i wtedy obraz znikł.- Ciemne, bardzo.
- Dobrze. -
Powiedziała zapisując to w notesie.- Jak zareagowałaś?
- Normalnie.
Wystraszyłam się jak chol... strasznie.- Zdążyłam się poprawić w ostatniej
chwili pamiętając jak wcześniej kobieta zareagowała na mocne słowo. Wydawało mi
się, że przesadza, ale nie zagłębiałam się w ten temat.- Zapytałam go kim jest
i czego chce. Wyglądał jak zwykły nastolatek. Inny i dziwny ale nastolatek.
- Mhmm.. co
Ci odpowiedział?
- Nic.
Uśmiechnął się. Nie tak normalnie, życzliwie czy coś. Uśmiechnął się jakby był
zadowolony z faktu, że mnie spotkał ale wcale nie miał wobec mnie dobrych
zamiarów. Uśmiechał się jakby właśnie się zemścił na kimś kogo strasznie nie
lubi.
- I co
zrobiłaś?
- Uznałam go
za świra! Odwróciłam się i poszłam dalej. On chwycił mnie za ramię i cofnął.
Wystraszyłam się. Koleś miał nie po kolei w głowie! Spanikowałam. Bolał mnie
jego uścisk więc włożyłam mu palce w oczy. Podziałało, puścił mnie. Nie
zastanawiałam się długo i zaczęłam biec. On krzyknął za mną, że i tak nie mam
szans. Biegłam coraz szybciej a ten głupi park wydawałby się nie kończyć. Nogi
mnie bolały więc się zatrzymałam.- zgrabnie ominęłam fakt, że się potknęłam.
Pomimo wszystko nie chciałam wychodzić na ofermę.- Rozejrzałam się dookoła i
nikogo nie było. Przysięgam! Żywego ducha nie zauważyłam a on był za daleko,
żeby móc mnie dogonić.- Caroline cały czas kiwała głową i od czasu do czasu
zapisywała coś w notesie.- I wtedy z drzewa na mnie skoczył. Z początku
myślałam, że to nie on. W ogóle nie przypominał człowieka. Na początku
myślałam, że to jakieś zwierzę. Ale zobaczyłam jego oczy. Straszne. Znajdowały
się milimetry od moich i patrzyły na mnie. Poznałam je. To były te same oczy co
tego świra wcześniej. On jest jakiś porąbany! - Tym razem nie przejęłam się
tym, że użyłam wulgaryzmu.
- To mógł być szok. Byłaś wyczerpana biegiem i
pod wpływem alkoholu. Być może Ci się przewidziało.
- Wiem co
widziałam!- wybuchłam.- A poza tym skąd wiesz, że byłam pod wpływem alkoholu?-
Teraz to mnie zdenerwowała już na dobre.
- Tak
wykazały badania krwi jakie ci zrobiono zaraz po przywiezieniu Cię do szpitala.
- Wypiłam
tylko jedno piwo!- Kłóciłam się z nią.
- Dobrze. -
zrezygnowała.- ale nie masz pewności czy to był ten sam chłopak.- upierała się.
- Właśnie,
że mam! A Ty co się tak uwzięłaś, żeby go bronić?
- Staram się
połączyć ze sobą fakty.
- A tym nie
zajmuje się czasem policja? Z tego co wiem pani psycholog miała tylko wysłuchać
moich zeznać bo jestem nieletnia.- Wydawało mi się dziwne, że ona tak się do
tego miesza. Nie podobało mi się to. Kim ona w ogóle jest!?
- Dobrze.
-Wydawało mi się, że nie zna innego słowa potwierdzającego. - Na dzisiaj
koniec.
- No na
reszcie.- Mruknęłam do siebie pod nosem. Caroline Reynolds wstała zabierając
torebkę i wyszła. Na jej miejsce przyszedł lekarz wraz z moją matką.
- Kiedy mnie
wypuścicie?- Zapytała od razu. Miałam już dość siedzenia tutaj bezczynnie.
Chciałam się zobaczyć z Matt'em. Od kłótni w szkole nie widziałam się z nim.
Musiałam mu to wszystko wytłumaczyć. To całe zamieszanie na urodzinach Stelli w
zeszłym tygodniu. Głupi wyszło. Widział mnie jak całowałam się z Troy'em.
Wkurzył się i to nieźle. Rzucił się na niego i chłopcy trochę się poszarpali. Ale
mówiłam mu, że dla mnie to nic nie znaczyło i że to był tylko głupi zakład.
Zależy mi na nim i nie mam zamiaru, żeby głupia wpadka z Troy'em zepsuła to
wszystko co między nami jest! Musiałam z nim porozmawiać i to jak najszybciej.
- Jeszcze
dzisiaj będziesz mogła opuścić szpital. - Jeszcze nic mnie tak bardzo nie
cieszyło jak ta wiadomość. Zaczęłam planować co zrobię po przyjściu do domu. I
jak się ubiorę na spotkanie z Mattem. Miałam już zamiar wysłać do niego sms'a
żeby czekał na mnie tam gdzie zawsze, czyli w parku przy Leicester Road. - Ale
będziesz musiała odpoczywać dużo w domu.- No i całe moje wyobrażenia nagle
runęły. Chociaż i tak będę robiła co będę chciała i wychodziła kiedy będę chciała.
Matka ma mnie gdzieś. Przynajmniej są tego jakieś plusy.
- Dzwoniła
Stella i pytała jak się czujesz.- Odezwała się Dianna - tak miała na imię moja
matka.
Zdziwiłam
się, dlaczego Stella miałaby dzwonić do niej a nie do mnie? Spojrzałam na małą dość
zniszczoną szafkę stojącą obok mojego łóżka, która również była biała jak każdy
inny mebel w tym pokoju. Stał na niej wazon ze sztucznymi ohydnymi kwiatami a
obok niego leżał batonik.
- Gdzie jest
mój telefon?- Zapytała ostro.
- Zabrałam
go.- odpowiedziała mi jak gdyby nigdy nic.
- Bo? -
Zapytałam. Jakim prawem ona ruszała mój telefon? Ja nie zabieram jej rzeczy.
- Bo masz na
niego szlaban.- wyjaśniła mi mniej przyjaznym tonem jednak nadal starała się na
mnie nie krzyczeć z powodu obecnego tu lekarza. Spojrzałam na mężczyznę kątem
oka. Zaśmiałam się sarkastycznie.
- Niby
dlaczego?- Splotłam ręce na klatce piersiowej i uniosłam lewą brew. Nie miałam
zamiaru się poddawać. Wręcz przeciwnie, miałam zamiar odzyskać telefon jeszcze
dziś.
- Ponieważ
masz dopiero 16 lat!- Powiedziała ostrym tonem. Lekarz spojrzał na nią.- Nie
będę z Tobą dyskutowała.- ucięła krótko.
- No i co z
tego? Dzieci w wieku 8 lat mają telefony a ja nie mogę? Już całkiem Ci się
przewróciło w głowie?- Wiedziałam, że ją tym wkurzę, oraz, że trochę
przesadziłam, ale taki właśnie był mój cel.
- Nie. Piłaś
alkohol i takie są tego skutki! - Wskazała niedbale dłonią na mnie.- Leżysz w
szpitalu.
- Jakby to
Cię coś obchodziło!- Wykrzyknęłam. Matka nie odpowiedziała mi.
- Uszykuj
się. Czekam na Ciebie w recepcji.- powiedziała tylko i wyszła odwracając się na
pięcie.
Wzięłam
torbę z ciuchami i pomaszerowałam do łazienki by się przebrać. Weszłam do małej
kabiny i zakluczyłam się. Muszę przyznać, że toalety w szpitalu nie są szczególnie
zadbane. Zdjęłam z siebie piżamę i założyłam czarne rurki oraz szarą luźną
bluzkę ze spranym czerwonym napisem, którego nie dało się odczytać. Jedyne o
czym teraz marzyła to o długiej gorącej kąpieli. Spojrzałam na bluzkę, którą
miałam na sobie nie mogąc sobie przypomnieć co było na niej napisane. Na nogi
założyłam tenisówki za kostkę i zawiązałam je. Niesforne włosy związałam w byle
jaki koczek. Wyszłam z łazienki i pokierowałam się w stronę recepcji gdzie
stała moja matka sztywna jak zawsze. Podpisywała jakieś papiery. Oddała
kobiecie za ladą długopis i nie zwracając na mnie uwagi odwróciła się i
skierowała w stronę głównych drzwi. Westchnęłam i poszłam za nią. Gdy wyszłyśmy
na szpitalny parking matka wyjęła z torebki klucze i otworzyła czarnego opla
wsiadając do niego. Obeszłam samochód i usiadłam na miejscu pasażera z przodu.
Czytasz = skomentuj .
Dziękuję za każdą opinię zostawioną w komentarzu ;)
*Jeśli Ci się spodobało i chcesz być informowana o nowych rozdziałach-zostaw w komentarzu swój adres twittera, numer gg, lub inny sposób w jaki mogłabym Cię informować :)
(mój e-mail wwerronnikka@gmail.com )
7 KOMENTARZY = NASTĘPNY ROZDZIAŁ
Ojaa!! Twój styl pisania jest naprawdę dobry :)
OdpowiedzUsuńrozdział zajebisty i czekam na kolejny!! Kiedy się dowiem co to był za koleś? Xx
Na razie nie, ale już niedługo ^^ :*
UsuńPodoba mi sie pisz dalej+ zapraszam, licze na komentarz http://onedirectionimaginydlafanek.blogspot.com/?m=1
OdpowiedzUsuńPodoba mi sie pisz dalej+ zapraszam, licze na komentarz http://onedirectionimaginydlafanek.blogspot.com/?m=1
OdpowiedzUsuńNoo. Poboba mi się . Wszelkie informacje dawaj mi na tt . @KasiczkaSzpic
OdpowiedzUsuńNoo . Podoba mi się . Wszelkie informacje wysyłaj mi na tt . @KasiczkaSzpic
OdpowiedzUsuńzgadza się. bardzo ładnie piszesz, na prawdę ( : podoba mi się, i tak na prawde pierwsze opowiadanie, które tak od początku mnie wciągnęło. Intrygujące, kim było to coś co ja zaatakowało. czekam na nastepny :>
OdpowiedzUsuńCieszę się, że Cię zainteresowałam i że Ci się podoba! ;)
UsuńHaha, wciągnęłaś mnie :P Rozdział znacznie lepszy niż poprzedni, doszukałam się paru błędów stylistycznych, ale wierzę, że wyrobisz się, tak przynajmniej było ze mną.
OdpowiedzUsuńŚwietnie zaczęłaś, fabuła wciąga i sprawia, że chce się czytać dalej <3 Będę wpadać regularnie, bo naprawdę warto. Sama wiem, jak ciężko jest rozkręcić opowiadanie na blogu ^^.
Dziękuję<3
UsuńSuper *.* A kim był ten koleś? :D I tak wiem, że mi nie odpowiesz, ale zawsze można spróbować ;P Czekam na następny! : 3
OdpowiedzUsuń@underwold_69
W najbliższych rozdziałach raczej się nie dowiecie kim on był ale już niedługo ;)
UsuńWeronika mój Geniuszu. <333 TT mojego masz. <3
OdpowiedzUsuńWERONIKO mój GENIUSZU. TT masz mojego. Wiesz co robić. <3
OdpowiedzUsuń<33
UsuńNaprawde fantastyczne :)
OdpowiedzUsuń