Zamknęłam oczy i wciągnęłam zapach jego perfum. Co się ze
mną dzieje? Czyżbym się zakochała? Nie to jest niemożliwe. Nie myśl tak nawet.
Troy to twój przyjaciel.
Troy.
Od zawsze mi się podobała. Ale teraz patrzę na nią zupełnie
inaczej niż tydzień temu. Jest taka.. bezbronna. Muszę być przy niej i ją
chronić przed tym dupkiem. I przed wszystkimi. Nie pozwolę aby stała jej się
jakaś krzywda. Policzę się z nim. Pogładziłem ją dłonią po plecach. Odsunęła
się ode mnie trochę i spojrzała mi w oczy. Ah te zielone oczy. Cudowne.
Odgarnąłem kosmyk jej rudych włosów za ucho. Niech ktoś spróbuje mi powiedzieć,
że rude dziewczyny nie są piękne. Uśmiechnęła się.
-Obiecaj mi coś.- Mógłbym obiecać jej wszystko, byleby tylko
była szczęśliwa.
-Jasne.- Uśmiechnąłem się i czekałem na jej słowa.
-Odpuścisz sobie. Z Matt'em. Dasz spokój i nie wspomnisz mu
nic o tym.- Wszystko tyko nie to. Chciałem dać temu gnojkowi nauczkę. Nie mogę
mu tak po prostu odpuścić. Skrzywiłem się lekko. Savannah położyła dłoń na moim
policzku.
-Proszę.- Szepnęła. Nie potrafiłem jej odmówić. Nie wiem
dlaczego, ale nie mogłem.
-Dobrze.- Powiedziałem niezbyt zadowolony ale uśmiechnąłem
się do niej.
Savannah.
Odetchnęłam z ulgą. Zgodził się. Wiedziałam jak bardzo
chciał z nim pogadać i wygarnąć mu to wszystko, ale on nie mógł się dowiedzieć,
że ja wiem. Nikt nie mógł wiedzieć. Uśmiechnęłam się i ponownie go przytuliłam.
-Obejrzymy jakiś film?- Zapytałam. Zeszłam z jego kolan i
usiadłam na łóżku po turecku wpatrując się w niego. Odwrócił się w moją stronę
i uśmiechnął.
-Jaki?
-Ty wybierz.- Pokazałam mu koniuszek języka.
-Horror.- Uśmiechnął się łobuzersko.
-Oo nie!- Zaprotestowałam od razu.
-Dlaczego? Boisz się?- Uniósł zabawnie brew do góry.
-Ee nie? Ale jak chcesz oglądać horror tylko po to, żebym
się wystraszyła i wpadła w Twoje ramiona to powiedz. Możemy to załatwić
szybciej.- Rozłożyłam ramiona i czekałam aż chłopak mnie przytuli. Troy od razu
znalazł się przy mnie i przytulił mnie mocno.
-Ej! Ale to ja mam się bać a nie Ty! Zaraz mnie udusisz.-
Poluźnił trochę uścisk. Zaśmiałam się.-Już?- Zapytałam gdy przytulał mnie
dłuższą chwilę choć tak naprawdę nigdzie mi się nie śpieszyło.
-A buzi dostanę?- Szepnął mi do ucha. Uśmiechnęłam się do
siebie.
-Nie.- Odszepnęłam.
-Dlaczego?- Zapytał głosem obrażonego pięciolatka.
-Bo nie zasłużyłeś.- Zaśmiałam się cicho.
-Takiego małego.- Odsunął się trochę ode mnie i spojrzał na
mnie z miną szczeniaczka.
-Nie.- Zaśmiałam się.
-To nie. Nie chcesz mi dać to sam sobie wezmę.- Zanim
zdążyłam coś powiedzieć Troy położył mnie i trzymając delikatnie ręce na moich
nadgarstkach zbliżył swoją twarz do mojej. Pomimo wszelkich prób nie potrafiłam
się nie uśmiechnąć. Zamknęłam oczy i rozchyliłam lekko wargi. Usta Troy'a
znalazły się na moich. Delikatnie muskał wargami moje usta a ja rozkoszowałam
się każdą sekundą tego pocałunku. W brzuchu miałam teraz z milion motylków.
Troy puścił moje nadgarstki. Jedną ręką podpierał się aby na mnie nie napierać
a drugą wplótł w moje włosy. Sięgnęłam dłońmi do jego głowy i wplotłam palce w
jego miękkie włosy. Zaczęłam pogłębiać pocałunek. Troy powoli przerwał
pocałunek niechętnie odsuwając się ode
mnie. Dopiero teraz chyba tak naprawdę dotarło do nas co właśnie się wydarzyło.
Usiedliśmy na łóżku w bezpiecznej odległości. Siedziałam sztywno i patrzyłam
przed siebie. Troy robił to samo. Odchrząknął.
-Eem.. przepraszam..- Wydukał. To nie powinno się wydarzyć.
-Nie, to ja przepraszam.- Odgarnęłam nerwowo włosy do tyłu.
-Nie masz za co.. to
ja..- Bawił się nerwowo palcami. Błagam oby ten jeden pocałunek nie zepsuł
wszystkiego.
-Wiesz co.. może po prostu umówimy się, że to się już nie
powtórzy?- Zapytałam niepewnie spoglądając na niego. Troy odwrócił głowę w moją
stronę. Na początku zauważyłam w jego oczach cień żalu, który jednak szybko
znikł.
-OK.- Uśmiechnął się.- Ja już pójdę.- Wstał z łóżka. Wstałam
równo z nim.
-Odprowadzę Cię.- Wyszliśmy z pokoju i zeszliśmy na dół.
Otworzyłam drzwi. Chłopak przez nie wyszedł i odwrócił się w moją stronę.
Oparłam się o framugę drzwi.
-To.. pa.
-Pa.- Odwrócił się i odszedł. Zamknęłam drzwi i wróciłam do
swojego pokoju.
-Idiotko!!-powiedziałam do siebie. Teraz nie będzie już tak
samo. Dlaczego mu na to pozwoliłam? Mogłam mu się sprzeciwić. Przecież nie
pocałowałby mnie gdybym mu powiedziała
stanowczo NIE.
Ale nie chciałam mu mówić nie. Czy żałowałam tego pocałunku?
Oczywiście, że nie. Ale boję się, że on wszystko zepsuje. Teraz mam tylko jego
i nie mogę go stracić. Ok plan jest prosty. Żadnego całowania się więcej z
Troy'em i niemyślenie o nim. Dam radę. Było już dosyć późno, więc wykąpałam się
i poszłam spać.
Następnego dnia obudziłam się wcześniej niż zwykle. Była
6:30. Miałam jeszcze dobre pół godziny zanim musiałam wstać. Położyłam się na
boku i wpatrywałam w zegar. Nagle w mojej głowie pojawił się słodki uśmiech,
błękitne oczy, kasztanowe miękkie włosy ułożone w nieładzie. Troy. Mimowolnie
uśmiechnęłam się do siebie. Zaraz. Miałam o nim nie myśleć! Od razu skarciłam
się w myślach. Chwyciłam pilot i włączyłam telewizor. Przerzucałam z kanału na
kanał. Leciały same telezakupy, programy w których można wygrać pieniądze, albo
powtórki seriali. Wyłączyłam telewizor i spojrzałam na zegar. 6:55 mogłam już wstać
i zacząć się szykować. Ubrałam ciemne rurki i fioletową bluzę. Dzisiaj włosy
związałam w wysoki kucyk. Gdy byłam już gotowa zeszłam na dół na śniadanie. W
kuchni siedziała moja matka. Nie rozmawiałam z nią od tej kłótni. Weszłam
powoli do kuchni i wpatrywałam się w nią. Siedziała przy stole i piła kawę
przeglądając jakąś gazetę.
-Hej.- Powiedziałam niepewnie. Podeszłam do lodówki i
otworzyłam ją.
-Hej. Nie będzie mnie dzisiaj jak wrócisz ze szkoły. Wrócę
późno wieczorem, więc nie czekaj na mnie.- Poinformowała mnie nawet nie
fatygując się aby na mnie spojrzeć. Czy to była jakaś nowość, że nie będzie jej
w domu?
-Ok.- Odpowiedziałam jak najmilszym tonem głosu na jaki było
mnie stać. Zrobiłam sobie kanapkę i usiadłam przy stole na przeciwko matki.-
Chciałam Cię przeprosić.- Zaczęłam. Matka podniosła wzrok znad gazety i
spojrzała na mnie badawczo. Nie potrafiłam nic wyczytać z jej oczu.
-Ja też.- Powiedziała łagodnie czym mnie kompletnie
zaskoczyła. Za co ona mnie miałaby przepraszać? Właściwie to miała i to za
wiele ale nigdy się nie zachowywała w ten sposób. Chyba zauważyła moje
zdezorientowanie bo uśmiechnęła się.- Za ostro zareagowałam. Przepraszam.
Wstałam z miejsca i podeszłam do mamy. Przytuliłam ją.
-Przepraszam. Wcale tak nie myślę.- Odwzajemniła mój uścisk.
Nie pamiętam kiedy ostatnio przytulałam się do mojej własnej mamy. Chyba jak
miałam 10 lat. Poczułam łzy w kącikach oczu ale szybko je stłumiłam. Odkleiłam
się od matki i uśmiechnęłam.
-Muszę iść do szkoły.
-Dobrze. Zostawię Ci obiad w lodówce. Odgrzej sobie jak
wrócisz.- Przytaknęłam i poszłam założyć buty.
-Pa!- krzyknęłam i wyszłam z domu. Dzień zapowiadał się
wspaniale.
Ja chce wiecej. Trovannah. Haha <3
OdpowiedzUsuńJa chce wiecej. Trovannah. Haha <3
OdpowiedzUsuńMam nadzieje ze będzie wiecej pocalunkow:)
OdpowiedzUsuńhaha, Trovannah <3 Pisz, pisz, jak najwięcej :D
OdpowiedzUsuńAww <3 Świetny rozdział :) A końcówka najlepsza. Dobrze, że Sav pogodziła się z mamą :)
OdpowiedzUsuńJuż czekam na next!